Czy rejs z dziećmi może być przyjemnością? Takie pytanie pewnie stawia sobie nie jeden żeglarz. Z naszego doświadczenia możemy powiedzieć, że tak, na rejsie można przeżyć cudowne chwile, tylko trzeba pamiętać o paru sprawach. Przygotowanie i zaplanowanie rejsu na który zabieramy dzieci wygląda inaczej niż gdy płyniemy z grupą dorosłych. My do Chorwacji wybraliśmy się
Najlepsze książki do wspólnego czytania z dziećmi [LETNIA SZKOŁA OJCÓW] Wolna Sobota 11.07.2015, 01:00 Andrzej Saramonowicz reżyser i pisarz.
Wakacje z dzieckiem z pewnością warto zaplanować z dużym wyprzedzeniem. W przypadku czarteru sprawdza się powiedzenie „im wcześniej, tym lepiej”. Większość armatorów nagradza klientów za wczesną rezerwację zniżkami czarterowymi, nawet do 30%. Kolejnym krokiem będzie wybór jachtu. Na rejs z dziećmi idealny będzie katamaran.
Jeszcze więcej wartościowego czasu z dziećmi i nastolatkami. A jeśli nie tylko lubisz bawić się z dziećmi, ale też chcesz dawać im to, co najlepsze – swój czas, wspólne przeżycia budujące relację to zapraszamy Cię do zapoznania się z nasza ofertą wypraw dla rodzin oraz ojców z dziećmi.
. Narodziny dziecka to wyjątkowy moment zarówno dla matek, jak i ojców. Niektórzy rodzice wariują na punkcie swoich dzieci. Oto znani ojcowie, którzy w tej roli sprawdzają się na medal. Kogo byście tutaj dodali? Data utworzenia: 9 października 2017 08:00 To również Cię zainteresuje
Liczne groty, jaskinie, zamki… a wszystko to mieszczące się na terenie najmniejszego w Polsce Parku Narodowego, jakim jest Park Ojcowski. Zarówno w parku, jak i jego sercu, jakim jest Ojców – czeka na nas wiele rodzinny atrakcji. Byliście już w tym miejscu? Ojcowski Park Narodowy – co zobaczyć z dzieckiem? Ojcowski Park Narodowy utworzony został w 1956 roku i od tamtego czasu cieszy się sporym uznaniem turystów mimo tego, że jest najmniejszym w Polsce Parkiem Narodowej o łącznej powierzchni 2145,62 ha. Jego najwyższym wzniesieniem jest Chełmowa Góra sięgająca 473 m Na jego terenie znajdziemy całe mnóstwo wzniesień, jaskiń czy zamków, które są idealnym miejscem na rodzinną wycieczkę. Czytaj również: Jura Krakowsko-Częstochowska z dzieckiem rowerem Jedną z największych atrakcji Ojcowskiego Parku Narodowego jest największa na jego terenie jaskinia – Grota Łokietka nazywana też po prostu Jaskinią Łokietka. Składa się na nią system korytarzy o łącznej długości 320 m, dwie duże sale: Sypialni i Rycerskiej, oraz dwie mniejsze sale. Jeszcze przed 1987 rokiem jaskinię to zwiedzano ze świecami, jednak od tego czasu znajduje się tam instalacja elektroniczna, w efekcie czego całość jest obecnie oświetlona – co z pewnością wpływa na jakość zwiedzania tej groty. Wybierając się tam na wycieczkę pamiętajmy o tym, że temperatura wewnątrz wynosi 7-8 stopni Celsjusza. Kolejnym miejscem wartym uwagi w Ojcowskim Parku Narodowym jest Jaskinia Ciemna, nazywana również Jaskinią Ojcowską. To miejsce – w przeciwieństwie do wspomnianej Groty Łokietka – zwiedzamy wyłącznie w grupach i asyście przewodnika z racji tego, że nie ma tutaj zainstalowanej elektryczności, w związku z czym zwiedzanie wnętrza odbywa się przy świecach. Bez obaw – bez względu na to, dzieci również poradzą sobie z jej zwiedzaniem. W Jaskini Ciemnej czeka na nas aż 230 metrów korytarzy i obszerna komora – wysoka na kilkanaście metrów, długa na 90 m i szeroka na 20 m! Jest to największa komora wstępna na terenie Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej. W Jaskini Ojcowskiej możemy podziwiać stalagmity, kotły wirowe czy stalaktyty rurkowe. Z całą pewnością zwiedzanie tego miejsca w półmroku nadaje charakteru naszej przygodzie. Ojców – atrakcje Ojców jest wioską położoną niespełna 30 km od Krakowa. To właśnie tu – w sercu Ojcowskiego Parku Narodowego – zatrzymuje się większość turystów, pragnąca na własne oczy zobaczyć jego atrakcje. Znajdziemy tutaj szeroką ofertę noclegową, Zamek i Grodzisko na Wzgórzu Okopy, Muzeum Regionalne PTTK czy Ekspozycję Przyrodniczą w Centrum Edukacyjno-Muzealnym OPN. Zaledwie 7 km dalej w Pieskowej Skale znajduje się przepiękny Zamek, który odwiedzany jest przez liczne wycieczki. Ceny i godziny otwarcia Zwiedzanie Groty Łokietka: Jaskinia udostępniona jest do zwiedzania w okresie od maja do października, w godzinach od 9:00 do 18:00, jednakże w okresie jesiennym jej zamknięcie ma miejsce szybciej. bilet normalny – 10 zł bilet ulgowy – 8 zł Zwiedzanie Jaskini Ciemnej: Od 23 kwietnia do końca września – od 10:00 do 17:00 Październik: od 10:00 do 16:00. Wejścia do jaskini do pół godziny. bilet normalny – 8 zł bilet ulgowy – 5 zł Zwiedzanie Zamku w Ojcowie: Od 6 kwietnia – od 9:00 do 16:45 Od maja do końca sierpnia – od 9:00 do 17:45 Wrzesień – od 9:00 do 16:45 Październik – od 9:00 do 15:45 Listopad – od 9:00 do 15:00. W niedziele i święta – otwarcie wydłużone o godzinę Bilet normalny:4 zł Bilet ulgowy: 2 zł Lokalizacja Ojcowskiego Parku Narodowego:
Wakacje pod żaglami są zdecydowanie naszą ulubioną formą wypoczynku. Obie nasze dziewczynki zaczęły z nami żeglować zanim nauczyły się przewracać na brzuszek. W zeszłym roku odkrywaliśmy Zatokę Sarońską w Grecji, w tym wybór padł na Chorwację. Dlaczego? Mówi się żartobliwie, że pan Bóg po stworzeniu świata, 7-go dnia odpoczywał w Dalmacji 🙂 To w istocie prawdziwy raj dla wszystkich turystów z żeglarzami na czele! Mimo że pływaliśmy na tym akwenie w sumie nawet kilkadziesiąt razy, to znów udało się nam odkryć nowe, piękne naszym rejsie wzięły udział dwie rodziny z dziećmi w wieku od 13 miesięcy do 10 lat. Kołem zamachowym młodszej części załogi były bez wątpienia dwie 4-letnie dziewczynki. Obie czuły się na jachcie niczym w pływającym domku dla lalek – tylko Ken’a było im brak. W niczym nie przeszkadzało nam, że nasi przyjaciele nigdy nie byli na rejsie. Tym większą satysfakcję mieliśmy odsłonić przed nim ten wyjątkowy sposób spędzania wakacji. Na pokładzie wszystko przebiegało sprawnie. Oboje z żona jesteśmy kapitanami a cenne wsparcie przy wszystkich manewrach otrzymywaliśmy od chłonącego żeglarskie rzemiosło ojca i syna, który o dziwo podczas rejsu był w stanie oderwać wzrok od ekranu tableta 🙂Pływający domPlanując rejs nie mieliśmy wątpliwości, że wybierzemy katamaran. Latem w Chorwacji na ambitne żeglowanie raczej nie ma co liczyć, a ilość płaskiego miejsca przy rejsie z dziećmi jest sprawą kluczową. I nie pomyliliśmy się. Przez cały tydzień postawiliśmy tylko dwa razy przedni żagiel i to raczej do zdjęć. Pływaliśmy katamaranem Bali ze stoczni Catana. Jak żegluje powiedzieć nie możemy 🙂 Jednostka ta ma jeden niewątpliwy walor – to zamykana niczym brama garażowa ściana od strony rufy, tworząca swoisty zamknięty salon połączony z kambuzem. Gdy jacht jest wyposażony w klimatyzację to uzyskujemy dużą, wygodną przestrzeń chroniącą przed żarem lejącym się z nieba. Wewnątrz jest gigantyczny stół na którym dzieciaki mogą uskuteczniać wszelkie prace plastyczne. Tak dużego mebla nie spotkaliśmy nawet w znacznie większych jednostkach 🙂 No i ta lodówka z zamrażarką – normalnej wielkości niczym w domowej kuchni. Wygodne ale… brak zabezpieczeń przed przechyłami powoduje, że strach pomysleć co by się działo podczas złej pogody… Najbardziej jednak dotkliwy dla naszych małych żeglarek był brak siatki rozpiętej z przodu pomiędzy pływakami. Dla dzieci w tym wieku ta naturalna trampolina jest ważniejsza niż wszelkie inne elementy jachtu 🙂Wybór Chorwacji poza walorami przyrodniczymi i doskonale rozwinięta infrastruktura podyktowany był także wygodą. W tym sezonie pojawiły się loty bezpośrednie linii Ryanair z Poznania do Zadaru. Mając za sobą niejedną podróż z dziećmi wiemy, że dobra logistyka potrafi być podstawą udanego wypoczynku. Podróż nad Adriatyk od drzwi domu zajęła nam 3,5 godziny zamiast doby w samochodzie. Loty odbywają się w poniedziałki i czwartki. Pozwoliło nam to spędzić jeszcze dwa dni przed i dwa po rejsie na zwiedzaniu dalmackiego wybrzeża. chorwacja blogProlog rejsu – odyseja samochodowaNa lotnisku w Zadarze odebraliśmy wypożyczonego wcześniej busa, którym wygodnie dojechaliśmy do Trogiru. Taki wybór może nie jest najtańszy. Za 8-osobowego VW Caravelle zapłaciliśmy za trzy dni ok 2200 zł. Spory udział w tej cenie miało oddanie samochodu w innym miejscu – lotnisku Split. Uważamy jednak, że był to dobry wybór. Podróżowaliśmy wygodnie całą ekipą, zatrzymując się po drodze w każdym miejscu, które się nam spodobało. Nocowaliśmy kolejno w miejscowości Pakostane oraz w Rogoznica, a zwiedziliśmy Zadar, Biograd, Vodice, Primosten. Tym samym mogliśmy pokazać te wszystkie miejsca naszym znajomym i… nie płynąć tam juz jachtem 🙂Dysponując dużym samochodem mogliśmy zrobić zaprowiantowanie na rejs i podwieźć je pod sam jacht. Pozwoliło nam to oddać cumy już w sobotę popołudniu. Mogliśmy też zrealizować wyjątkową fanaberię – odebrać z punktu IKEA w Splicie fotelik do karmienia Juleczki. Ten najprostszy plastikowy mebel ma w sobie magiczną moc – nasza córka w nim siedzi! Dzięki temu my sami możemy się cieszyć posiłkiem 🙂 Miejsca na katamaranie na szczęście nie brakuje. Fotelik służył nam dobrze. Nosiliśmy go ze sobą nawet do restauracji. O dziwo mało który lokal jest wyposażony w takie rejsuNasz rejs rozpoczęliśmy w najnowszej z 3 marin w Trogirze – Marina & Yacht Service Center. Miejsce na rozpoczęcie rejsu w tej części Chorwacji jest doskonałe. Na odległość rzutu rękawiczką szotową jest starówka Trogiru wpisana na Listę Unesco. Uberem z lotniska Zracna Luka – Split, dojedziecie tu w 10 minut. Wybór tras rejsu jest stąd niemal nieograniczony. Na Kornaty – proszę bardzo, do Dubrovnika – czemu nie. Podczas naszej rodzinnej przygody postanowiliśmy nie porywać się na dalekie wyprawy. Wybraliśmy miejsca odległe od Trogiru zaledwie o kilka godzin żeglugi. Szczęśliwie okazało się, że nasi towarzysze nie mają parcia na paradowanie co wieczór w marinach ACI. Spędziliśmy 3 noce w spokojnych zatoczkach na kotwicy i na boi. Pozostałe trzy cumowaliśmy w blogPodczas naszego rejsu odwiedziliśmy:Port Milna – Wyspa BracWejście do zatoki Milna, jak i samo miasteczko jest urocze i zdecydowanie warto tu zawinąć. To główny port i miasto na olbrzymiej wyspie Brac. To oczywisty kierunek dla załóg, które już pierwszą noc w środkowej Dalmacji pragną spędzić poza portem macierzystym. Dzięki wcześniejszym zakupom i sprawnemu odebraniu katamaranu, wypłynęliśmy z Trogiru już po godzinie Pozwoliło nam to zająć miejsce w Marinie ACI w Milnej. Wszystkie pozostałe, tańsze miejsca były już zajęte. Za komfort bycia w lokalizacji premium, trzeba dość słono zapłacić. Za 40 stopowy katamaran zapłaciliśmy tam za noc prawie 1100 HRK(niemal 650 złotych)! Kiedy dzieci zasnęły, zaryzykowaliśmy zamówienie dania na wynos w pizzerii Slika. To był strzał w dziesiątkę. Kalmary i miecznik wprost rozpływały się w ustach! Zagryzaliśmy świeżutkim pieczywem z otwartej do późna piekarni Milna. Rano spacer z dziećmi dookoła portu oraz kawa i sok pomarańczowy z widokiem na wypływające jachty. Nie sposób wyjechać z Milnej nie zaopatrując się u najsłynniejszej babci na wyspie, która od lat produkuje i sprzedaje lokalne alkohole, oliwę i kosmetyki. Wystrój piwniczki jest urzekający. Znajdziecie ją tuż za wspomnianą wcześniej pizzerią Grad – Wyspa HvarLeżący nieco na uboczu w głębokiej zatoce port Stari Grad okazał się prawdziwą perełką. Jest to najstarsze miasto w Chorwacji, założone jeszcze przez starożytnych Greków w 384 roku Przez ponad 2400 lat następujący po sobie gospodarze stworzyli wyjątkowe miejsce o pięknej architekturze. Wąskie, zadbane, klimatyczne uliczki i place pełne oryginalnych galerii, knajpek i sklepów, potrafią wciągnąć na długie godziny. Amatorzy listy Unesco odkryją tam starożytny system proporcjonalnego dzielenia działek pod uprawy winorośli. Także port, każdego wieczora do ostatniego miejsca zajęty jachtami, wygląda imponująco. Po rejsie wszyscy zgodnie ogłosiliśmy to miasto najpiękniejszym jakie wczesnego przybycia do zatoki, miejsca od strony miasta już zabrakło. Staliśmy więc po przeciwnej stronie i najszybszą formą komunikacji okazał się nasz ponton 🙂 Postój tutaj był znacznie tańszy i kosztował ok 800 HRK. Poza niezaprzeczalnego czaru miasta, mocnym punktem programu była ram dla nas gradska plaża i znajdująca się tuż obok restauracji Eremitaz. Zjedliśmy tam zupełnie smaczny obiad i daliśmy się wyszaleć dzieciom w płytkiej wodzie. Nasz 10-letni załogant, dostarczone zachłannie do organizmu kalorie, spalał na pływającym, dmuchanym placu zabaw, których w Chorwacji spotkaliśmy bardzo wiele. Radości było tak dużo, że odpuściliśmy sobie wyjazd taksówką do głównego miasta wyspy Hvar. Swoją drogą uważamy, że to Stari Grad jest bardziej atrakcyjny od wiecznie zatłoczonego i trudno dostępnego jachtem miasta Paklińskie – czyli jak nie Palmizana to co?Kolejnego dnia znów Hvar na celowniku. Tym razem zdobywany taksówką wodną z mariny Palmizana. To najpopularniejszy pomysł na zwiedzania miasta wśród żeglarzy. Zamiast w marinie ACI, spróbowaliśmy swoich szans na bojach w zatoce od południowej stronie wyglądającej niczym stonoga wyspy. Mimo wczesnej pory okazało się, że boje już zarezerwowane i wynocha. Stanęliśmy na kotwicy w kolejnej zatoczce, dowiązaliśmy się długą liną do brzegu i… spędziliśmy wspaniałe popołudnie i noc w ciszy i spokoju. Naszej załodze leniwe pływanie wpław i na wypożyczonej desce SUP, spodobało się tak bardzo, że i tym razem Hvar poszedł w odstawkę. Zgonie ustaliliśmy, że właśnie taki sposób spędzania czasu odpowiada nam najbardziej. To kwintesencja żeglarskiego klimatu, absolutnie niedostępna stacjonarnym turystom!chorwacja blogVis – VisWyspa Vis odkryła swoje piękno turystom dopiero po rozpadzie Jugosławii. Wcześniej była to wojskowa baza. Do dziś atrakcją jest tu zwiedzanie bunkrów dla łodzi podwodnych czy kwatery pana Tito. Obecnie czystymi, pięknymi plażami oraz doskonałym winem i oliwą mogą cieszyć się wszyscy! Zatoka w której znajduje się miasto Vis oferuje bezpieczny postój dla wielu jednostek. Większość jest ich jednak na bojach. Aby stanąć przy nabrzeżu trzeba być dość wcześnie. Dla naszej rodzinnej ekipy było to ważne aby na ląd schodzić przez trap a nie pontonem. Udało się i na kawkę i soczek mieliśmy dosłownie kilka metrów 🙂 Dla rodzin z dziećmi atrakcją jest plaża Prilovo, znajdująca się za cyplem z piękną świątynią św. HieronimaDla łakomczuszków polecamy wybrać się spacerem do restauracji Pojoda. Znajduje się zupełnie na wschód od centrum miasta. W zacisznym podwórku, zacienionem bambusową barierą, znajdziecie prawdziwe rarytasy lokalnej kuchni. Serwowane przez niezwykle sympatyczną obsługę (co stwierdzając ze smutkiem nie jest już tak oczywiste w zadeptywanej turystami Chorwacji). Jedzenie było obłędne! Nie był to tani obiad, ale w porównaniu do podobnych cen gdzie indziej, warty swojej ceny. Oliwa, którą dostaliśmy do moczenia chleba była tak pyszna, że aż zamówiliśmy od kolegi kelnera 5 litrów z myślą o zabraniu do wypożyczać samochód na VisOdradzamy na rejsie z dziećmi wypożyczanie tam samochodów. Zanim się ogarnęliśmy do wyjazdu po obiedzie była godzina Dojechaliśmy tylko na drugą stronę wyspy do miasta Komiza. Tam krótka kąpiel na malutkiej plaży Lucica, szybki spacer malowniczą uliczką Ribarską i powrotna na jacht… Wakacje z małymi dziećmi rządzą się swoimi prawami 🙂 Kolejnego dnia, mając nadal samochody, trochę na siłę wybraliśmy się na jedną z „must see” plaż na wyspie – Teplus. Efekt – kąpielisko w niczym bardziej atrakcyjne dla dzieci niż to nieopodal portu Vis. Zapłaciliśmy za dwa liche fiaty panda ponad 800 HRK. Nie było gdzie ich zaparkować na noc. Chcąc odwiedzić tylko Komize, lepiej pojechać tam lokalnym autobusem albo taksówką. Taniej, szybciej, bez problemów 🙂Po oddaniu samochodów postanowiliśmy zostać na Vis jeszcze jedną noc. Najpierw odbyliśmy obowiązkową wyprawę pontonem do schronu na łodzie podwodne, znajdującego się nieco na północ od portu Vis. Następnie obraliśmy kurs na zatoczkę Stoncica wcinająca się głęboko w północno-zachodnią część wyspy. Jest tam przygotowanych kilkanaście boi, które kosztują 250 HRK za noc. Po nocnym zgiełku miasteczka, tutaj znowu odpoczęliśmy wsłuchani tylko w odgłosy wiosła naszej deski SUP. Swoją drogą ta forma aktywnego wypoczynku powoli skrada serca żeglarzy. Obserwowaliśmy ją na co drugim jachcie. Nasze pierwsze kroki, wyglądały na tyle obiecująco, że na pewno do tego sportu wrócimy 🙂Blue Lagoon – Drvenik VeliNasza załoga tak zasmakowała w nocnym kotwiczeniu w zatokach, że na ostatnią noc wybraliśmy miejsce widniejące na wszystkich ofertach wycieczek w tej części Dalmacji. Była to Błękitna Laguna we wschodniej części wyspy Drvenik Veli. Miejsce pełne turystów zwożonych masowo w ciągu dnia, odzyskuje magiczne piękno wieczorem, kiedy zostają tam tylko żeglarze. Chłonęliśmy każdą spędzoną tam minutę. Daliśmy się skusić jednej z dwóch działających tam knajpek, a mającej najlepsze opinie – Konoba Krknjasi. Jedzenie było tam przyzwoite, zwłaszcza pyszny stek. Ceny jednak poszybowały tutaj do gwiazd, które potem trawiąc kolację na pokładzie chętnie oglądaliśmy 🙂Płyńmy w dół do starego Trogiru juz czasPiątek, ostani czarterowy dzień na wodzie, to tradycyjnie powrót do bazy armatora. Zanim wbiliśmy się do kolejki tankujących paliwo jachtów zatrzymaliśmy się w Zatoce Racetinovac. To taki malowniczy języczek wcinający się od północy w zachodni półwyspem wyspy Ciovo, połączonej od ubiegłego roku dwoma mostami z kontynentem i miastem Trogir. Warto się tam zatrzymać na ostatni kąpiel przed skrępowaniem jachtu po raz ostatni więzami cum. Jest czysto, spokojnie, kotwica dobrze blogEpilog rejsuDwa dni spędzone stacjonarnie w Trogirze niemal doprowadziły nas do obłędu. Dopiero wtedy w pełni doceniliśmy nasze wakacje pod żaglami, nawet jeśli nie rozwinęliśmy ich nawet na chwilę. Na łodzi zyskuje się wolność, przestrzeń i powiew wiatru, nawet gdy jest on wywołany poruszającym się na silniku katamaranem. Zawsze możemy schronić się w cieniu albo wręcz zatrzymać i zanurzyć w chłodnej wodzie. Ze nutką zazdrości patrzeliśmy na te z jachtów które wypływały na kolejny tydzień w rejs… W mieście, nawet najpiękniejszym, życie kończy się w tym klimacie o rano, a zaczyna znów o Pobyt na otwartej przestrzeni w środku dnia zakrawa o masochizm. W tym słońcu nie da się przetrwać. Co za płytkie jest myślenie ludzi z północy, że siesta to wybieg próżniaków z południa! To jedyna szansa na przetrwanie. Można tylko chodzić od knajpy do knajpy… Swoją drogą, jeśli już iść na obiad w Trogirze, to rekomendujemy Restaurant Kamerlengo. Jedzenie tutaj to raj dla podniebienia. Nektarem jest tam bez dwóch zdań krem z krewetek!Po tygodniu naszej wspólnej morskiej przygody, nasza załoga wypowiedziała najlepszą rekomendację dla rejsów rodzinnych: – „nie wyobrażamy już sobie lepszych wakacji”Cieszymy, się, że to właśnie my pokazaliśmy im ten światchorwacja blog
Termin: 12 – 17 sierpnia 2022 r. – 6 dni CENA first time (do 31 marca) 3460 zł (cena za 2 osoby: ojciec i syn/córka) _ drugie dziecko 1730 złcena regularna: 3760 zł + drugi syn/córka 2030 zł O obozie... Obóz sportów wodnych i budowania dobrych męskich relacji w rodzinie. Podczas O&S zajmiemy się budowaniem dobrych, zdrowych, silnych relacji ojca z synem i syna z ojcem. Pretekstem do tego będzie wspólna (ojca i syna) nauka oraz przeżywanie przygód na i w wodzie – nauka windsurfingu, motorowodniactwa, żeglarstwa, nurkowania w aqualungu, wyprawy kajakowe, wspinaczka, strzelectwo, łuki… by wieczorem, po kolacji rozwijać rodzinne relacje. Wszystko to w naszej nadmorskiej bazie Akademii Sportów Wodnych we Władysławowie. Skąd pomysł na taki obóz? Motorem stworzenia obozu Ojciec & Syn były moje własne doświadczenia w byciu zarówno synem, ojcem oraz wnukiem, obserwacje bliskich i dalszych mi mężczyzn, ich relacji z własnymi ojcami i synami, relacji czasami pięknymi, czasami “późnym”;-) tatą. Pierwsze dziecko – córka urodziła się gdy miałem 42 lata, 3 lata później pojawił się “On”.Już zanim zostałem ojcem zmagałem się z pytaniami typu:Jakim ojcem będę?Oceniającym czy inspirującym?Wymagającym czy wspierającym?Krytykującym czy rozumiejącym?Jak przekazać synowi swoją wiedzę i doświadczenie, nie stając się dla niego wrogiem?Starałem się uciec od pułapki myślenia – wyobrażania sobie: “jaki będzie mój syn, moje dziecko” idąc w kierunku pytań: “Jaki ja będę dla dziecka, jak się zachowam gdy ono zrobi…, gdy ono będzie…?”Jestem przekonany, że głęboka refleksja nad tematem relacji jest nam – ojcom i synom bardzo potrzebna. Chcę się z Wami spotkać i wspólnie spędzić ten czas doświadczają i rozmawiając, ucząc się od siebie nawzajem. Profesjonalnie zorganizuję i poprowadzę ten obóz. Od 2002 roku organizuję kolonie, obozy, warsztaty, szkolenia, wyprawy, uczę dzieci, młodzież, dorosłych. W Polsce i za lądzie, w wodzie, na wodzie i pod wodą;-) Ważną inspiracją dla powstania O&S były: – książka psychologa i psychoterapeuty Wojciecha Eichelbergera “Zdradzony przez ojca” (wydawnictwo Drzewo Babel),– udział w warsztatach rozwoju osobistego “Eden 5 rytmów” Joanny Hussakowskiej i Marca Lenfers’a,– udział w kursie rozwojowym “Miłość toksyczna, miłość dojrzała” Macieja Bennewicza,– udział w kursie rozwojowym “Synergia” Marka Rożalskiego,– udział w treningu interaktywnym “Droga do siebie” Piotra wspólnego przeżywania i wspólnego rozwijania się zapraszam,Marcin Trudnowski syn Janusza, ojciec Bruna, czasami kapitan, trener, instruktor, pedagog. Program Obozu: Nauka i doskonalenie windsurfingu, nurkowania, żeglarstwa, kajakowe i rowerowe, ścianka wspinaczkowa, dobrych, męskich relacji, poruszymy tematy:– Jak stawać się dla syna autorytetem?– Ojciec czy nieformalna grupa rówieśnicza – rywalizacja czy synergia?– Męska wspólnota plemienna. Pierwotna potrzeba przeżycia męskiej przygody w męskim gronie. Stawanie się mężczyzną.– Jak przegrywając, wygrywać? Ramowy program obozu 6 dni (5 dób)1 dzień od godz. 15:00 do godziny 17:00 przyjazd do bazy we Władysławowie i zakwaterowanie,18:30 – kolacja, przywitanie uczestników, zasady bezpieczeństwa podczas obozu,19:30 – 21:30 – Wspólne Ognisko, podział na zespoły (ojcowie, synowie, mieszane)22:30- 23:00 – cisza 3, 4, 5 dzień 8:45 – 9:30 – śniadanie9:30 – 10:15 – przygotowanie do zajęć szkoleniowych10:15 – 13:15 – zajęcia szkoleniowe13:30 – 14:15 – obiad14:15 – 15:15 – cisza poobiednia, przygotowanie do zajęć15:15 – 18:15 – zajęcia szkole bozu,19:30 – 21:30 – Wspólne Ognisko, podział na zespoły (ojcowie, synowie, mieszane)22:30 – 23:00 – cisza nocna6 dzień 8:45 – 9:30 – śniadanie, uroczyste zakończenie obozu11:00 – wykwaterowanie5 Zasady podczas obozu Zakaz spożywania alkoholu, papierosów (ewentualnie papierosy tylko w wyznaczonym miejscu), środków odurzających. (To nie jest obóz “odwykowy”;-)Wszystkich obowiązuje w/w grafik – dorosłych i jest pod opieką ojca, także w nocleg, wyżywienie, bazę i sprzęt szkoleniowy, sprzęt sportowy, sprzęt asekuracyjny i ratunkowy, opiekę ratownika wodnego, opiekę instruktorską. Dla kogo Obóz? Dla rodzica z dzieckiem – ojca z synem (synami). Minimalny wiek syna 7 lat. Ograniczeń wiekowych “w górę” nie ma.
rejs ojców z dziećmi